Ten sam kilometr można przejść, zerkając co chwilę na zegarek, albo pokonać go w poszukiwaniu miejsca, z którego zrobiono stare zdjęcie okolicy. Dystans się nie zmienia, ale za drugim razem jest powód, żeby skręcić w boczną ulicę i sprawdzić, co widać zza rogu. Podobnie działa zabawa z piłką: kiedy próbujesz utrzymać ją w grze, nie musisz wymyślać sobie powodu do biegania. Masz go przy każdym odbiciu.
Zmień zwykły spacer w grę terenową
Na początek wystarczą trzy zdjęcia detali z najbliższej okolicy: mozaiki nad wejściem, starego szyldu i nietypowej ławki. Niech jedna osoba przygotuje fotografie, a druga spróbuje odnaleźć te miejsca i połączyć je trasą. W następnym tygodniu zamieńcie się rolami. W wersji dla jednej osoby wybierz na mapie ulicę, którą zwykle omijasz, i wróć inną drogą. Z takiego spaceru możesz przywieźć pomysł na kolejną wyprawę – choćby widok wieży, do której tym razem nie udało się dotrzeć.
Dodaj zasadę, która daje obu osobom szansę
Jeśli lubicie rywalizację, ale różnicie się kondycją, wyścig na czas szybko straci urok dla wolniejszej osoby. Zmieńcie więc sposób zdobywania punktów. Podczas przechadzki każdy może dostać punkt za miejsce, które pokaże drugiej osobie po raz pierwszy. W badmintonie spróbujcie wspólnie odbić lotkę 10 razy bez upuszczenia. Nagle opłaca się zagrać tak, żeby partner zdążył dobiec. Gdy uda się cała seria, możecie cofnąć się o krok i spróbować ponownie.
W domu pozwól muzyce poprowadzić ćwiczenia
Ułóż krótką playlistę z trzech utworów, na które masz ochotę się ruszyć. W pierwszym maszeruj i dostawiaj krok w bok, w drugim wymyśl prosty ruch na refren, a w trzecim połącz oba pomysły. Nie musisz znać choreografii. Jeśli ćwiczycie we dwoje, jedna osoba prowadzi przez zwrotkę, a przy refrenie druga przejmuje inicjatywę. Dziecko może w ten sposób poprowadzić dorosłego, a dorosły przez chwilę pogłówkować, jak powtórzyć obrót wymyślony przez dziecko.
Wybierz zajęcie, w którym uczysz się czegoś nowego
Czasem nudzi nas samo liczenie powtórzeń. Wtedy warto poszukać dyscypliny, w której uwagę zajmuje konkretna umiejętność. Na ściance wspinaczkowej zagadką jest kolejność chwytów. Na rolkach pierwszym celem może być płynne hamowanie, a podczas gry we frisbee – taki rzut, po którym partner nie musi szukać dysku w krzakach. Postęp widać bez zegarka: jeszcze tydzień temu dysk za każdym razem skręcał w lewo, dziś kilka razy trafił prosto do celu.
Zachowaj to, na co naprawdę masz ochotę
Po kilku próbach przyjrzyj się temu, na co czekasz: rozmowie podczas marszu, muzyce czy chwili, gdy wreszcie udaje się trudny rzut. To podpowiedź, co zaplanować ponownie. Jeżeli najbardziej lubisz spacer z przyjacielem, nie trzeba co tydzień wymyślać nowej gry. Wystarczy umówić kolejny termin. A jeśli dobrze znana trasa zacznie nużyć, jedno zdjęcie zagadkowego detalu może dać wam powód, żeby znów wyjść z domu.
Komentarze są zamknięte, ale trackbacki i pingbacki są dostępne.